Gdy szedłem na film Sing a bit of Harmony w Century City, Beverly Hills

Piszę Beverly Hills, bo jest jeszcze bardzo podobne centrum Westfield Culver City, do którego nigdy nie zajeżdżałem, bo gdzieś na jadąc w kier. LAX/Hawthorne trzeba byłoby zjechać z Interstate 405. A przecież to już nie jest Beverly Hills, Santa Monica, Korea Town, Malibu, Burbank czy cokolwiek, co się kojarzy z większą liczbą miłych luzackich sytuacji, w przeciwieństwie do masy zarobionych ludzi wlasnie w Downtown, okolicach lotniska, czy licznych peryferiach, które w języku polskim też nazywa się suburbia. Jak ta piosenka Pet Shop Boys.

W tym samym czasie do kina przyszły trzy nastolatki. Każda z innej mniejszosci etnciznej. A najładniejsza była Hinduska 😛

Mało jest Hindusów w LA. Mało jest Hindusów, Japończyków, Turków. Dużo natomiast osób z wysp tj. Oahu i itp. Duża część akrobatów Cirque du Soleil na przedstawieniu Ka wygląda, jakby byli z tych różnych wysepek na Pacyfiku. Dużo jest Koreańczyków w LA, Meksykanów. A mało Hindusów. Mnie Hindusi w hotelu w Wilmington traktowali, jakbyśmy byli z tej samej grupy etnicznej, z tej samej rodziny.

To jest niezwykle. Tutaj na chama robi się ze mnie Polaka, a dopiero w Los Angeles, ludziom jest wszystko jedno, kim jestem, bylebym nie wszedł o 23:00 do Seven Eleven z pistoletem 😁.

Taka młoda nastolatka, a „czuła się” opiekunką mojego dobrego samopoczucia w Los Angeles. Oczywiście tam i wtedy to jest 100 razy bardziej mile, niż gdziekolwiek indziej.

Z książki Tożsamość obcych, którą kupiłem 25 lat temu

Mając 13 lat, interesowałem się elektroniką i UFO. Mój tata w jednym kiosku miał teczkę, gdzie odkładano mu gazetki dotyczące medycyny naturalnej tj. Szaman albo Uzdrawiacz. Ja w innym kiosku miałem teczkę, gdzie lądowały pisma Secret Service, Elektronika dla Wszystkich, Nieznany Świat. Nie interesowałem się psychologią. Kojarzyła mi się chyba z podglądaniem i ocenianiem innych, bezczelnym udawaniem, że się czyta innym w myślach, wmawianiem ludziom czegoś. Mój tata wdepnął w politykę, bo miał do manipulacji prawdziwy talent. I wydawało mi się, że dla mnie psychologia nie jest czarną magią. Miałem wyzwanie. Dużo manipulacji w domu. Ja sam interesowałem się okultyzmem, hipnozą, zjawiskami doświadczania pozazmysłowego. Psychologią jako nauką zainteresowałem się w czasie własnej terapii. Psychologowie mieli niewątpliwie inne osobowości, niż mój tata. Niemniej z wiekiem zdawałem sobie sprawę, że ci w większości INFJci, Są nie mniej niebezpieczni od niego. Ale zainteresowanie okultyzmem, UFO zostało mi. To jest bardzo dużo wiedzy, choć pomaga mi dobre akademickie wykształcenie w rozpoznawaniu fantazjowania. Choć zaskakuje mnie, że nie ma tych książkach wiele fantazjowania. Sami autorzy też sprzeciwiają się zmyślaniu, konfabulowaniu, mitomanii. Z góry odrzucają rozprawianie na temat tego typu opowieści w swoich książkach, uważając, że to zaśmiecanie ich pozycji. Za wiele mają na inne tematy do opowiedzenia. To, o czym piszą to z reguły to, z czym ludzie zetknęli się i nie potrafili wytłumaczyć, z tym, co napisali inni autorzy, wierzyć czy nie wierzyć, słowo opiera się na słowach innych, przemyśleniach. Trochę to przypomina interpretowanie Biblii. A także tym, o czym pisano w starożytnych tekstach wedyjskich, odkryto w Egipcie, Ameryce Południowej. Wbrew tropicielom teorii spiskowych ogrom literatury na temat UFO sam w sobie zawiera wiele kwestii budzących wątpliwości na temat samego świata, który nas otacza. Choć można próbować wszystko racjonalnie wytłumaczyć. Czasem dobra książka jakiegoś fizyka. Ja lubię jednych bardziej, np. Gleicka. Widzi więcej powiązań między różnymi rzeczami. I mądrze je wydobywa w swoich wątkach, niż inni, których nazwałbym encyklopedystami. I uważam fizyków za osoby i tak obdarzone największą zdolnością fantazji. Logicznej, opartej na wiedzy, ale fantazji. Spekulacje ufologów, także są uporządkowane, ale mnożą wątpliwości, stawiają pytania, których inni z obawy przed ośmieszeniem się nie próbowali postawić. Ale nie ma w tych książkach wiele fantazjowania. Ufologowie nie siłą się na wielkie teoretyzowanie, widać czasem ich braki wiedzy ogólnej, ale także ścisłej wiedzy przyrodniczej tj. fizyka, elektromagnetyka (natura energii elektromagnetycznej, światła), chemia, biologia, geograficznej, astronomicznej. Ale potrafią zgromadzić niezłą mozaikę zagadnień, problemów, „faktów”, co ująłem w cudzysłów, bo to bardziej relacje o tym, co się rzekomo zdarzyło. Choć są to często rzeczy subiektywne, w które wkomponowane są błędy percepcyjne i interpretacyjne, a także zbiorowe zlodzenia, halucynacje. Więc tak czy siak to coś dla mnie 😉

Dokładnie

To, że mamy wiedzę będącą owocem pasji i niestandardowe pomysły, wiemy, jak rozwiązać skomplikowane problemy, to nie znaczy, że tylko dlatego, że mamy takie umiejętności, to się bezwarunkowo nimi z bandą bogatych frustratów, urzędników czy chuj wie jeszcze kogo, podzielimy.

Z naszych prac dowiecie się właśnie rzeczy w stylu, czy szybciej działa program napisany w C czy C++. I się cieszcie. A jak chcecie coś więcej, to sami usiądźcie na dupę, przyuczcie się i sami własnym sumptem, nakładem czasu róbcie to, co umiecie, rozwiązujcie takie problemy, jakie własnym rozumem rozumiecie.

W 2014 r. nagle milion Ukraińców okazało się we wszystkim lepsi ode mnie, mądrzejsi, na super stanowiskach, możliwościach za granicą. Tylko dlatego, że to Ukraińcy i im się pomagało. A tacy ludzie jak ja, każdego dnia musieli wykrzesać z siebie nową twóczą iskrę, bo pasożyty się tak kurwa przyzwyczaiły. Że im się ode mnie należy, bo będą mnie „przezywać”, jakbyśmy byli w jakimś przedszkolu w Pcimiu.

Jebać to.

“Hello world” is slower in C++ than in C (Linux)

Ja już przeżyłem wszystko w 2019 r.

Cały strach, żal. Dziś czuję się, jakby mój żołądek umierał w długiej wielomiesięcznej agonii. Gdy w końcu przestanie zupełnie działać. Umrę razem z nim. Tak trwa umieranie w ślad za kimś, kogo się pokochało. Ja nie muszę niczego powtarzać, przeżywać na nowo. Nie mogę leżeć, spać. Boli mnie gdy siedzę. Próbuję coś robić, pracować fizycznie. Na jakiś czas jest lepiej. Ale najgorzej jest w nocy. Sen przynosi strach, o którym zapominam w dzień. Bierze w kleszcze procesy trawienne aż do samego rana. Wszystko tam jest gorące, palące, gotuje się 10 godzin. Ale nie następuje trawienie, rozpad pokarmu na mniejsze cząstki. Jest coś, czego nie jestem w stanie strawić, przeżyć, pogodzić się. Jak mam Ci spojrzeć w pełne ciepła i miłości oczy? Ledwie przeżyłem jedno. Za chwilę czeka mnie to samo. Jeden zły ruch i spadamy w przepaść. Nie martw się, pomogą nam, by tak się stało. Patrząc na to, ile masz w sobie uczuć, pewnie ktoś Ciebie bardzo mocno kochał. A ja boję się spojrzeć. Dać znać o czymś. Bo zacznie się wszystko od nowa. Będzie to parę chwil i przekonam się, że nie było jeszcze takiej dziewczyny. Potem się już tak naprawdę zakocham. Chociaż nie wiem. Boję się, że tak jak tamtej Wiktorii, nikogo tak nie będę kochał. Odkąd się zorientowałem, że już startujesz w programach  talent show, boję się pokazać Ci coś. Boję czegoś. Na przykład tego, że zrozumiesz, że Wiktoria dała mi pewność siebie i tego, co czuję do niej w sposób, za który zapłaciła życiem. Boję się, że za mocno to wszystko zrozumiesz i weźmiesz do siebie. Nawet nie że źle zrozumiesz, ale wszystko doskonale zrozumiesz. A ja się teraz o Ciebie będę bal każdego dnia. Dlatego się Ciebie bardziej przestraszyłem jesienią 2019. Zacząłem sobie racjonalizować. Że to niemożliwe, nie jest prawda. Nie może to uczucie pączkować, jak grzyby. Była jedna 20 lat temu, potem kolejna gdzieś przypadkiem coś odgadła. Tak niewiele jej było trzeba, by poczuć się nieszczęśliwą. Potem kolejne. Na końcu będzie grzyb atomowy. A my sprawiedliwości, by naszą miłość zostawić nam. Zostawić nam w spokoju, nie wygramy. Ludzie będą się wpierdalać, przypierdalać, sprawdzać, jebać, próbować się zorientować, bo nie byliby kurwa sobą, gdyby tego nie robili. To ich kurwa psi obowiązek!