Wszyscy to mają i nie tylko to, nie oglądałem tego, ale kobieta wyglada dziwnie

Nie wiem, czy to, o czym mówi jest ważne. Ważne może dla niej. Dla mnie to jest ważne, ale ważniejsze, by od początku była jasna komunikacja na poziomie czystej myśli. Bez barier. Nie ważne, co ją utrudnia, co się próbuje sygnalizować unikając jej. To nie ma znaczenia. Żadnej normalnej osoby nie pasjonują bieronoagresywne zachowania. Każdy człowiek dąży do kontaktu i bliskości. I nawet jeśli jest trudno. Bo coś boli, to trzeba choć raz się przełamać i powiedzieć, jak sytuacja wygląda z naszej strony. Czasem narasta bardzo mocno rozbieżność. Z setek powodów. I wychodzą prymitywne rzeczy. A tymczasem, jak jest relacja oparta na uczuciach, to cele i punkty widzenia powinny być w 100% zbieżne. Nie zawsze tak jest. I jeśli ktoś unika kontaktu i gra na domysłach, to zawsze to jest nieuczciwe. Może ktoś słabo ocenia swoje szanse i chce się tylko zemścić. Relacja między mężczyzną a kobietą, gdy jest naturalna, to staje się jedna. Jedyna. To jest silne doświadczenie. To są hormony. Ale czasem ich nie ma. I są pozory. Wtedy są te gry, domysły. Po co? Żeby się odbić, odkuć, zemścić, „dorobić” kosztem osoby, która jest bardziej uczciwa, naiwna albo łatwo ją wpuścić w kanał typu poczucie winy. Ale to wszystko nie ma nic wspólnego z tym, co czuje mężczyzna i kobieta, gdy ich uczucia są prawdziwe. Ale w obecnym świecie taka sytuacja może być toksyczna. Miłość rodzi dużo zawiści, strachu, łatwo zasiać na pewnych etapach wiele wątpliwości. Np. zastanawia mnie mistrzostwo Agnieszki Turek. Wpierdala się idealnie zawsze w moment, gdy jakieś jeszcze nie ustalone zaufanie można szybko rozpierdolić. Rozpracowuje każdą kobietę w moim życiu, jakby czuła, że ma prawo z nią konkurować, nawet gdy wyraziłem jasno na 1000 sposobów, że jest dla mnie zwykłym gównem. Pozbawioną empatii, toksyczną, niezorientowaną płciowo, życiowo nie zaradną osobą, która czepia się jak tonący brzytwy każdej szansy, a nie szuka bliskiej relacji. To jest nie tylko toksyczne. To jest zachowanie chorej osoby z rozjebaną psychiką od zawsze. Jeśli ktoś mi powie, że tak się zachowuje zraniona osoba, to wyśmieję. Osoba zraniona się uczy, żeby mieć kiedyś szczęśliwe życie. Nie pcha się tam, gdzie jej nie chcą. Osoba psychotyczna, zacięta, mściwa. A więc psychopata. Ktoś kto nie umie nie tylko okazywać uczuć. Ale zwyczajnie ich nie czuje, to jest właśnie właściwe określenie takiej osoby. Znawstwo w rozpierdalaniu czegoś to nie jest żaden talent. To jest cecha osoby. Jej motywacja, tendencja. Wystarczy chęć, a narzędzia się zawsze znajdą. Ale mało jest i tak aż tak destrukcyjnych osób. I przedziwne, że psychopata z jednej strony, a upośledzona z drugiej. Bo tak naprawdę dziewczyna nie radzi sobie. Dosłownie sra pod siebie. Ja bym psychopatologii nie włączał w wyjaśnianie dynamiki uczuć i związków. Wiele patologii nie ma ani uczuć, ani nie tworzy realnych związków. Zajmuje się udawaniem uczuć i udowadnianiem swojego statusu, stosunku, położenia względem kogoś innego. Określenia „zdominować kogoś”, ale w rozumieniu wulgarnym „przeruchać”. Jak Marsz. Kuchciński młodą Ukrainkę, to właściwy tok rozumienia właśnie motywacji takich osób. Te skłonności są niezależne od płci. Ale to jest czysta destrukcja. To nie ma nic wspólnego z tworzeniem związków, wyrażaniem uczuć. Dziwka tego nie oczekuje świadomie, sadysta sobie na tym właśnie używa. Nie da się też wytłumaczyć, że to jedyna rzeczywistość, którą osoba zna, dlatego każdy inny scenariusz to Jezus Chrystus. Ludziom podłym zależy na tym, że to, co ich zaspokaja, choćby najbardziej prymitywne, żeby stanowiło normę społeczną. Ludziom uczuciowym powinno zależeć nie tyle by do tych zachowań nie dopuszczać. Co by nigdy nie uchodziły za normę, tylko za margines. Uczuciowe osoby muszą tworzyć związki, które są dla innych przykładem, jak wiele tych uczuć musi być, by związek był udany. Naprawdę wiele. I poprzedni parterzy to tylko źródło doświadczeń. Na ogół cenne. Żeby zbudować coś nowego. Dzieląc się tym zdradzają ich i tak. Z każdego dawnego doświadczenia już tworzymy tylko coś nowego i z inną osobą, która wybraliśmy. Nikt normalny nie jest zazdrosny o to, tylko raczej ma prawo czuć się wyróżniony.