Poczułem się jak w rodzinnym domu, czytając ten nagłówek

Wiem, że takie rzeczy są możliwe, gdy emocjonalnie w rodzinie panuje patologia. Frustracje dorastającej dziewczyny i młodszy brat, na którym można wyładować agresję. Czasy są jednak gorsze, bardziej frustrujące, niż w czasach mojego dzieciństwa. Większa jest ekspozycja na oceny, zwłaszcza w Internecie. Ale ja sam miałem starszą siostrę. I mam kilka kuzynek w randze siostry. I siostry potrafią być okropne, wręcz bestialskie. Mogą straszyć, działać na wyobraźnię, manipulować lękami młodszego rodzeństwa. Ale mogą się też znęcać fizycznie. Jest też pecking order. Jeśli starszy brat znęca się nad młodszą od siebie siostrą, zamyka ją w tapczanie i wrzuca tam pająki, a ta siostra ma przykładowo młodszego brata, to jest to tylko kwestia czasu, aż spirala agresji obejmie również najmłodszych. Wystarczy jakiś trigger i nagle kilkulatek znajduje się w oku cyklonu. Można dusić go poduszką albo zalewać ocenami, całościowymi, zgeneralizowanymi ocenami podważającymi sens tego, że ktoś taki się w ogóle urodził. Wydaje mi się, że nigdy o tragedię nie jest trudno. Ale czasem agresja wymyka się spod kontroli. Często stoi za tym nieumiejętność radzenia sobie w ogóle z uczciami. Strach przed miłością, pozytywnymi uczciami też maskuje się agresją.