Każdego roku poznaję kilka osób, które mają tego typu energię

https://www.o2.pl/artykul/czy-ludzka-glowa-po-dekapitacji-odczuwa-bol-makabryczny-eksperyment-we-wroclawiu-6450998017705601a

https://wiadomosci.wp.pl/krakow-sprawa-oskorowanej-studentki-rusza-proces-roberta-j-6451249895151233a

Po tym, czego się nie boją. Np. zadając pytania, wiem, na co by się poważyły, gdyby pojawiła się ku temu możliwość. Ludzie nazywają moją ciekawość różnie, ale na ogół mylnie. A to jest ciekawość. Sam na przykład zastanawiam się czasem, czy to nie jest tak, że pozwalać raz czy dwa razy się komuś okraść, żeby nie mieć potem skrupułów, żeby zniszczyć społecznie. W cudzysłowiu zabić. Ale jednak to namiastka. Ale to już jest gra psychotyczna. Z granicami. Psychotycy tylko nie rozumieją, że to jest chore. Oni chcą po prostu wygrać. Np. okraść i nie zostać złapanym, zabić i nie zostać wykrytym jako sprawca. A czasem kolejny i kolejny raz. Ciekawi mnie w tym kontekście kradzież w Dreźnie. Wątki w sprawie mogą być naprawdę zaskakujące. Wydaje mi się, że ktoś znał dobrze to miejsce, choć wcale go często nie odwiedzał. Teza o jakimś nieostrożnym przygotowaniu jest idiotyczna, że stał samochód na polskich numerach gdzieś na parkingu kilka dni pod rząd. Ale w społeczeństwie niemieckim, ale typowo niemieckim. Nie mówię tu o kulturze łużyckiej, jest ten brak czujności. W przeciwieństwie Polacy potrafią być czujni zawsze. Śpią z otwartymi oczami. Mój tata kierował dużym zakładem. Zwolnił nawet wiceprezesa za kradzież tony masła. Ale czy zawsze, gdy widział, to karał? Nie. Nie zawsze. U Niemców jest podobnie. I u Anglików z resztą. Tak robi też CBŚ. Ja tak mam sam. Ktoś ileś razy np. mnie sprowokuje, a ja nawet w to gram. Ale przychodzi taki moment, że można wyrównać rachunki i nagle ktoś traci całą reputację. Np. w pokerze jest to trochę tak skrócone, zwarte do krótkiego przedziału czasu – coś, co w życiu zajmuje długie dystanse. Mnie moja pamięć przytłacza. Ale czy jest sens co chwila mówić komuś, kto zwyczajnie nie rozumie, że nie powinien czegoś robić, to mówić za każdym razem, jak recydywista „spierdalaj”. Inteligencja polega na tym, że zakładamy każdemu rodzaj konta. I z czasem widzimy kto jest dla nas przyjazny, kto nas kantuje, kto zamierza w krótkim bądź czasem długi horyzoncie czasu nas okraść itd. Motywy ludzkie są niezliczone. Jest zawsze element przygotowania przestępstwa. Pytanie, dlaczego zakładać, że włam w Dreźnie był przygotowany niedawno. HGW mogła mieć taki plan zanim została dyrektorem NBP. Glapiński też mógł mieć podobny plan. Każdy kogo interesują takie wielkie sumy tak naprawdę. Mnie jak widać nie interesowały, bo zrezygnowałem i wyjechałem nie chcąc grać akurat w tą grę. Ale są tacy, co grają. Co szkodzi jakiemuś urzędnikowi z dostępem do dużych pieniędzy zaplanować kradzież, która wyrównałaby rachunki między Polską, a Niemcami? Ja stawiam na ten scenariusz. Ktoś jeśli to zrobił, zrobił to, co miał przygotowane np. 30 lat temu. Rozpracowane, przygotowane jako przestępstwo. Schemat działania, cel, łup itd. Ale zrobił to, co miał świetnie przygotowane np. po deklaracji, że Rząd Niemiec nie wypłaci żadnych reparacji Polsce. Nie i chuj. I wtedy jakiś Polak honorowo zrealizował plan, ale ktoś mógł mu za to zapłacić. Np. jakiś urzędnik. Wystarczy zobaczyć, kto rządzi dzisiaj Polską. Co wiadomo już o obecnym szefie NIK. Jak się zachowuje szef NBP. Czy jest to takie znowu niemożliwe? Absolutnie jest to możliwe. Mało tego, moim zdaniem jest to prawdopodobne!

Teraz widzę np. całe serie artykułów, które są kierunkowane odpowiednio, jaki nastrój mają wzbudzić. Pewien stan emocjonalny na dłużej. Tego się nie robi na raz. To wieloetapowa rozgrywka.

https://magazyn.wp.pl/wiadomosci/artykul/zbrodnia-bez-kary-50-polakow-za-jednego-niemca

Nawiasem mówiąc, stasznie trudno musi być pracować w CBŚ. Mając np. setki czasem dowodów, powstrzymywać się, żeby np. zgromadzić coś jeszcze albo znaleźć jakieś jeszcze powiązania, które doprowadzą do innych przestęcpów. Jakąż samokontrolę człowiek musi mieć, żeby możliwe było nieukaranie kogoś, kto przecież w międzyczasie dalej np. okrada, a może nawet zabije, a policja może wiedzieć, że zabije. I typowy dylemat z neuropsychologii moralności. Z dźwignią od bocznicy kolejowej. I czy pozwolić, żeby pociąg jechał i rozjechał 5 osób czy przesunąć dźwignię, żeby przejechał jedną. I ludzie nie chcą ruszać. W większości przypadków nie chcą mieć wpływu na bieg wydarzeń. To, co robi policja przy tym, co wie, jak dużo, nie mieści się w głowie osobie, która ma instyntkowne, zaprogramowane, naturalne odruchy moralne. Praca w policji musi wymagać treningu, który zagłusza to, co naturalne. Absurdem, ale dla mnie zrozumiałym była wypowiedź p. Ciarki. On po prostu z premedytacją chronił dupę mordercy należącego do tej służby. Bo to efekt takiej a nie innej tresury tej formacji. Rozumiem to, bo widziałem, jak się tresuje w ekonomii, w psychologii. Inaczej się z kolei tresuje szpiegów, o czym też musiałem wiedzieć, bo mam za sobą ponad 180 przedmiotów po ok. 30 h każdy! Tyle na samych studiach z fakultetów. I przedmioty dot. bezpieczeństwa to duża część tego, czym żyłem na ostatnich latach psychologii. I rozumiem szerzej pewne aspekty pewnej tresury, ale nie będę patrzył na to nigdy okiem tresowanego, tylko tego, kto widzi taki a nie innych przykład sytuacji bodźcowej jako komponent pewnego systemu, który ma za zadanie działać sprawnie. To już perspektywa ekonomisty. Dla wielu to też nienaturalne, że uczyłem się tak myśleć. A jednak uczyłem się. Tyle że jako rozumny i wrażliwy człowiek swoje odchorowałem! Tych, którzy nie chorują nazywamy psychopatami albo… psychotykami. Np. uwikłać wrażliwą osobę w grę, którą tak naprawdę wymiotuje, ale ma wrażenie, że nie może się wydostać, to dość proste puzzle np. dla ekonomisty. Mówiąc szczerze? Ekonomia na tym polega! Proszę zobaczyć plan Balcerowicza? Czy normalny, wrażliwy człowiek byłby w stanie coś takiego wymyśleć na zasadzie – ten wagon się wykolei, bo tamten nie może? Praca w policji to pikuś przy tym, jak myślą ekonomiści. Ale nie nazwałbym tego decyzjami… Bo tam nie ma perspektywy jednostkowej. Te procesy umysłowe próbuję zrozumieć jako psycholog, ale nie potrafię. Widzę w tym pewne nawyki przekazywane w relacji mistrz-uczeń i pewną kuturę, dlaczego tak, a nie inaczej. Ale tam, gdzie czasem jest dużo np. matematyki, to wcale nie matematyka coś uzasadnia. Matematyka to raczej zasłona dymna. Co innego uzasadnia. Tu pomaga psychologia. I motywy ekonomistów? Są często takie, jak… kryminalistów. W ogóle ludzie chciwi, różne sroki takie. Mentalność złodzieja to w gruncie rzeczy mentalność osoby upośledzonej – deficyty w zakresie kontroli impulsów, kontroli poznawczej, hamowania ochronnego, odraczania gratyfikacji, te osoby nie mają np. napadowego lęku itd. Cały pierwszy garnitur najważniejszych osób w państwie. Ale czy tylko z PiSu? Czy „aby” tylko? Na pewno? Ostatnio słuchałem w radio jakiejś posłanki z PO. Przenajświętsza krytykowała jak osoba o tak czystym i kryształowym sercu, że nie sposób w ogóle napotkać taką w realnym świecie, a jednak głos sroczy, wytarty. Najbardziej sroczy głos to już wogle ma p. posłanka Senyszyn. Nie rozumiem kobiety, ale czytałem kiedyś Fakty i Mity. Gdzie opinie, może i skrajen, ale zawsze oryginalne, dające do myślenia i stawiające te same sprawy, ale z innego punktu widzenia. Z takiego, z jakiego zwykły poseł PiS ze względu na religię nie ośmieli się pomyśleć. Zsika się prędzej w majtki, choćby jako dyrektor czegoś tam kradł miliony. To w aspekcie religijnym pozostaje naiwny jak dziecko. I ja dlatego wolę pisiory! Bo widzę, że mają jakieś ograniczenia. Prymitywne, ale mają. A PO? Pierwsze co by zrobili po dojściu do władzy, to sprzedaliby mnie Żydom, gdyby mieli w tym po prostu interes. Oni zawsze zakładają „naiwnie” oczywiście, że inni to już są super zabezpieczeni, że o nikim innym już nie trzeba myśleć, tylko o sobie. Takie jest myślenie ludzi z PO, gdy przyjdzie co do czego! I ogólnie ta klasa ludzi. Napadowe to mają co innego. Złodziejstwo napadowe. Albo Glapińskiego napadło, żeby pozatrudniać sobie dwie tlenione lalki. Te napady bezwstydu, przeszukiwania, szukania (szukać to pieprzyć po czesku). To jest w zasadzie ekonomiczne zachowanie. Przecież to tylko krok dalej w kierowaniu się własnym interesem. Ale mnie zawiodła partia PiS, bo robią to samo, ale po prostu inaczej. Szczerze? Śmieszniej! Śmieszniej niż ludzie z PO. Zdecydowanie śmieszniej! Buahahaha.