Polska jest rządzona twardą ręką, lecz ofiarnie

Pojawił się nowy kandydat na prezydenta. Kiedy czytałem książkę o gen. Masudzie z Afganistanu, padło tam wiele stwierdzeń nt. osobowości przywódcy narodu i stratega. Że Duda jest karykaturą człowieka, przypomina twór sklecony na szybko rodem z powieści M. Shelley, to nie muszę mówić. Ale gen. Różański, jeśli wygra w wyborach prezydenckich po tym „siadaj Kulson” Macierewicza, to będzie to kolejny człowiek, który wygra przy pomocy nie argumentów, osobowości, podejścia, lecz siły. Kolejny, któremu będą „jeść z ręki”. Ale ten akurat, który jest. Który mówi o sobie „jestem, który jestem”. Po tym, jak to mówi następuje typowo polskie „pierdnięcie”, to dla mnie jego rolą życia byłoby raczej wystąpienie w reklamie leku Thalidomid. Ale bynajmniej taka kreatura nie zasługuje na pokonanie przez b. generała Wojska Polakiego. Po takiej traumie, jaką mamy z Dudą, po tych przemowach nadudniających, założę się, że ludzie będą chcieli czegoś prostszego, a nie kogoś, kto potraktuje Polskę, jako sytuajcę kryzysową, stan klęski żywiołowej. I jakby jeszcze Kulson wprowadził stan wojenny, to dopiero ludzie by się posrali. Teraz konkurs idzie w tą stronę. Ale miejmy nadzieję, może młode pokolenia się ograną. Zrozumieją, że polityka to nie są żarty. Choć obecnie akurat są. Ale kiedyś się skończą. Ale grozą by było gdyby emerytowany wojskowy miał z nimi skończyć.