Jesteśmy teraz nieziemsko pewni, że Żydzi pochodzą z kosmosu

A nie komsomołu, gułagu czy kibucu. Nieznane jest pochodzenie aż tak dużej grupy ludzi. Oni istotnie się różnią od wszystkich innych grup etnicznych. I to poczucie wyższości. Babilończycy pisali w Starożytności o spotkaniu z kosmitami. Indianie z Ameryki Południowej także dawali symbolicznie świadectwa takich wizyt. Coś tu śmierdzi z tymi Żydami. Że nie wiemy czy to byli Chajzerowie, Khazarowie czy ki chuj? A tu aminokwasy z okresu prawie 2x dłuższego niż wiek ziemi. A przecież czas nie istnieje bez punktu odniesienia. I kto tego dowiódł. Albert Einstein, Żyd. Oni znają też tylko część prawdy, jak my. Ale mają istotnie inne umysły. Od naszych. Pytanie, dlaczego? Skąd aż taka różnica. I widzą co innego. A nadal spieramy się o fundamenty fizyki. Świat jest bardziej złożony, niż nam się wydaje. Jednym z kluczy jest zrozumienie pochodzenie narodu żydowskiego. Dokładne, rzetelne. To naprawdę zagadka. Sami Żydzi spierają się, a spierając się do granic absurdu podważają sens historii. Historykowi tutaj coś powinno nie grać. Czy to naprawdę takie trudne? Czy można naprawdę nie mieć historii lub nie móc jej odtworzyć. Skoro można określić wiek skały na 7 mld lat, to można chyba powiedzieć, co dokładnie robili Żydzi 4 czy 5 tys. lat temu. Biblia dużo o nich mówi, ale gdy uczymy się historii Bliskiego Wschodu to te historie z Biblii są takie, jakby to Tolkien napisał. Nie ma na wiele z nich miejsca w nauce. I warto to poznać bez dogmatów. Ale naprawdę dlaczego tak trudno zrozumieć meandry tej grupy. Dla Chrześcijan to też problem. Też nieobiektywne. Sam Jezus to był po prostu Żydek. Taki ot co.