Ja chciałbym, żeby stało się pewną modą nurkowanie w bagnach

Choć nie ma takich specjalności, jest to ogromnym wyzwaniem, nie jest to zupełnie niemożliwe. Ja sam jako 19 latek odbywałem zaliczenia w mokrej piance przy temperaturze wywołującej hipotermię już zaledwie po kilku minutach, będąc poniżej termokliny, przy zerowej widoczności i praktycznie bezużyteczności latarki. Pan Waldemar Wnorowski miał jako doświadczony nurek z wojska, i pracujący również przy pracach przy platformach wiertniczych na głębokości, miał talent do rozwijania umiejętności, które ja chciałem posiadać, odkąd pamiętam. Odkąd pamiętam chciałem nurkować i pasjonowało mnie w tym zakresie wszystko, co niebezpieczne. Ale dopiero poznanie kogoś tak doświadczonego pozwoliło mi z jednej strony nabrać samemu doświadczenia, ale i odważyć się w ogóle od czegoś zacząć. Nurkowanie w ciepłych wodach i decyzja nawet o zrobieniu kursu gdzieś nad Morzem Śródziemnym, to inna decyzja, niż pojechać jesienią nad polskie jezioro na choćby podstawowy kurs czy wiosną do Zurichu, gdy woda jest jeszcze zimna, ma nadal max. 15 stopni. To wymaga mistrzostwa, żeby oswajanie skądinąd ogromnego ryzyka, uczynić zabawą, czymś przyjemnym, stąd zarówno osoby otyłe albo bardzo młode, albo mające jakieś schorzenia, ale które nie dyskwalifikują ich bezwzględnie z tej dyscypliny, potrafiły z powodzeniem zdobyć przynajmniej pierwszy certyfikat. Ja sam i tak wyznaczałem sobie horyzony nie patrząc na systemy certyfikacji. One służą organizacjom, modelom biznesowym dość kosztowej działalności. Prowadzenie centrum nurkowego jest naprawdę ogromnie kosztownym przedsięwzięciem, a grupa kursantów to za każdym razem cud, że to będzie tyle osób, że opłaca się w ogóle zacząć kurs, a jednak taki kurs pewnie i przy 3 osobach „opłaca się” zacząć, niż siedzieć na dupie i płacić za prąd i tylko ludziom butle nabijać. Dlatego ja nie miałbym odwagi otworzyć centrum nurkowego, choćby w jakimś zalanym kamieniołomie czy w przy Błękitnym Jeziorku. Gdziekolwiek. I dlatego nie śpieszę się w zdobywaniu uprawnień instruktorskich. Takie uprawnienia to koszt, a działalność to żaden wielki biznes. Samo nurkowanie to sport, zdrowie, przyjemność. Jest wymagające i organizm oswaja się z wysiłkiem zupełnie innego rodzaju. Ten wysiłek ma realne przełożenie na kondycję, na sylwetkę. Więc to jest przyjemne z pożytecznym. Ale co ja zrobię, jak mnie od zawsze interesowały bagna i mokradła? No co ja zrobię?