Dzisiaj nie zostałem wpuszczony na terytorium Czeskiej Republiki

Na polskiej granicy straż graniczna. Dwie kobiety z karabinami maszynowymi. Po stronie czeskiej z 10 policjantów. Niestety, pomimo bardzo rozległych objaśnień na stronie czeskiego MSZ w praktyce wygląda to tak, że Polacy dziś wyeliminowali biurokrację, ale dla dekoracji postawili kiełbasiarzy i kiełbasiary na posterunkach. Natomiast Czesi stawiają na komunizm! Autentycznie. Przez to, że nie miałem żadnego zaproszenia na spotkanie po stronie czeskiej ani dowodu na prowadzenie działalności gospodarczej w Czechach, odmówiono mi wjazdu na teren Czech. Pokazanie ulotek nie wystarczy! To jest niesłychane, to jest po prostu kpina. Jednak Czesi nie poradzili sobie jeszcze z komunizmem. Czesi, kochani, czy Wy udajecie, że nie rozumiecie, czym jest kapitalizm? Przecież jechałem z ulotkami, żeby te ulotki dotarły do ludzi, którzy wtedy właśnie do mnie mają szansę się odezwać, wejść we współpracę. Na tym dokładnie polega każdy biznes. Moja działalność nie może zostać po prostu zarejestrowana w Polsce czy w Czechach, ponieważ to nie jest typowa działalność usługowa, nie prowadzę jej regularnie, od 8:00 do 15:00. To nigdy na tym nie polegało i nie polega. Dobrego, podkreślę, realizatora dźwięku charakteryzuje to, że jego czas i charakter pracy jest nienormowany żadnymi przepisami, działalność ze swej natury jest tak trudna do uregulowania, a każdy projekt tak inny, że zwyczaj, jaki panuje w tego typu działalności, to zawieranie umów między realizatorem, który może zawierać umowę o dzieło, bo sam jest artystą! I w każdym innym kraju podobną umowę tego typu. Działalność realizatora dźwięku to działalność artystyczna i przysługują mu preferencyjne koszty uzyskania przychodów i formy zawierania umów, które nie opierają się, jak przy zwykłej działalności na cennikach, godzinach pracy, kasach fiskalnych. Z firmą budowlaną też podpisuje się umowy, ale firma budowlana już może Wam wystawić faktury itd., bo jeśli tam jest jakaś organizacja, są jakieś terminy, ekipy, budowlane, na ogół albo w Waszym imieniu dokonują jakiś wielu zakupów materiałów albo mają to gotowe, używają własnych z magazynów, ale wszystko wyszczególniają na fakturach, wystawiają ich ileś każdego dnia, to da się to zorganizować w zwykłą ewidencjonowaną działalność gospodarczą. Ale mojej pracy w ten sposób nie da się unormować. Nie wiem nigdy, kto w jakim miesiącu zechce skorzystać z moich usług, ile to potrwa, jak dokładnie zechce wykorzystać moje umiejętności. Raz mogę być zmuszony swój czas spożytkować w postaci kilku dni na jeden utwór, a jeśli umowa opiewa na album np. 12 utworów, to jeden cykl pracy, to może być kilka miesięcy. Nikt nie mówi, że nie robię innych rzeczy w tym czasie, ale jeśli chodzi o definicję działalności gospodarczej, to zgodnie z definicją taka działalność musi mieć charakter nie tylko zarobkowy, ale zorganizowany, powtarzalny, a mi na dzień dzisiejszy nie opłacałoby się nawet 1 sekretarki zatrudnić i nawet cennik, to nie jest cennik stały, tylko poglądowy, wskazuje stawki, o jakich będziemy rozmawiać możemy je nawet negocjować przy zawieraniu umowy o dzieło na przykład. Ale ja nie mogę ot tak założyć sobie firmy przez Internet i zgłosić się do ZUS itd. z tym. W tym wypadku akurat nie musiałbym, ale chodzi o to, że to nie ten typ działalności. A zatem wypisu z ewidencji nikomu nie pokażę, bo to nie jest działalność stricte ani z ustawy o swobodzie działalności gospodarczej, ani to też nie jest wykonywanie wolnego zawodu. Ile to było lat batalii, żeby psycholog to był wolny zawód. I co? Jest? Jarosław Gowin, jak to jest?? A zatem jest swoboda prowadzenia działalności gospodarczej, ale działalność gospodarcza to coś, co określają przepisy. To nie może być każda działalność. Jeśli raz pomogę sąsiadce wykopać kilka dołów i podejmie mnie obiadem, a innym razem zapłaci mi przykładowo za wyjazd wakacyjny, to nie jest to żadna działalność gospodarcza. Dlaczego? Bo nie ma charakteru powtarzalnego. Biorąc pod uwagę wszystko, czym człowiek może się dzisiaj w świecie zajmować, naprawdę trudno jest znaleźć tą granicę, gdy zaczniemy mówić o zorganizowanej, zarobkowej, powtarzalnej działalności. Jeśli otwieram burgera i sprzedaję 20 burgerów dziennie, albo kebabów, to naturalnie, mimo opodatkowania ryczałtem lub określoną kwotą tzw. karta podatkowa, to choćby malutka budka, to jest działalność gospodarcza. Punkt ksero sobie założę, 50 osób przyjdzie dziennie zrobić xero po 1 stronie za 50 gr. i 20 skanów za 1 zł. Jest powtarzalne? Jest. Więc jest to działalność gospodarcza. Jeśli do mnie z kolei nieregularnie zgłaszają się różne osoby i jedna oczekuje ode mnie pół dnia w niedzielę i 3 godziny we środę, a inna grupa ludzi, że chcą siedzieć w studio 3 miesiące, to są to sytuacje nieporównywalne. W jednym przypadku można to potraktować symbolicznie. Jednorazowo, więc nie ma o czym nawet mówić. W drugim przypadku np. zleceniodawca to instytucja kultury, więc sama odprowadza podatek. Jeśli między osobami fizycznymi coś poważniejszego, to podatek muszę sobie naliczyć i zapłacić sam. Logiczne. Ale dopóki to nie jest coś, co odbywa się w poniedziałek, wtorek, środę, czwartek i piątek i za tydzień znowu w poniedziałek, wtorek itd. To nawet jak ja tu mogę mówić o jakiejś rachunkowości, czy potocznie księgowości albo podatkach. Tu nawet przepisy o karcie podatkowej nie wchodzą w grę. Czy zatem nie mogę czegoś takiego robić? Oczywiście, że mogę, ale wchodzą w grę przepisy dotyczące swobody zawierania umów, czyli tzw. kodeks cywilny. Z kolei z punktu widzenia podatkowego, podatki są ściśle uregulowane, w jakich sytuacjach od jakiej podstawy są naliczane. I jeśli się z kimś umawiam, ale tu zasadna jest umowa, bo to trwa ileś czasu, są ryzyka po obu stronach, że ktoś czegoś nie wykona, albo nie wykona w terminie albo nie zapłaci. A może ryzyko związane z jakością, a może brakiem efektu, skutku, profesjonalizmu. To zawiera się wtedy w umowie. I umowa podlega też przepisom podatkowym, więc znów, zapłacenie podatku od umowy o dzieło to jest dopełnienie wszelkich formalności, jeśli działalność nie wypełniła znamion działalności gospodarczej. Z drugiej strony naturalne jest, że jeśli działalność, choćby taka, jak moja zaczyna być dochodowa, powtarzalna, jednocześnie pewnie i nudna, wymaga zatrudnienia pracownika itd., to nawet bezpieczniej mi jest wybrać jakąś metodę, formę działalności, potem odprowadzania składek ZUS  czy płacenia podatków, ale wtedy, gdy to wypełnia znamiona działalności. Powtarzalność to uciążliwość i po to są przepisy dotyczące działalności, by tą całą powtarzalność usystematyzować, ponieważ człowiek w takiej sytuacji, jak każdej innej umowy, podlega zwykle tym samym przepisom jeśli chodzi już o ogólne zasady fiskalne, choćby ordynację podatkową. Więc nie mogę powiedzieć „firma”, działalność, bo jednak charakter jest artystyczny. Ale to jak najbardziej działalność kapitalistyczna, forma aktywności ekonomicznej, tyle że nie daje się najczęściej tego typu artystycznej działalności ująć w powtarzalne ramy, usystematyzować. I nie mogę pojąć, że w XXI wieku w Czechach z powodu epidemii nie wolno mi pozyskiwać najbardziej tradycyjną metodą nowych klientów, a przecież od 100 lat to jest właśnie w krajach kapitalistycznych główna metoda zdobywania klientów. Bez reklamy, nikt się o mnie nie dowie, bez klientów, nie ma mojej „działalności”, ponieważ to w Czechach też są przepisy, zyvnostnansky zakon, czytałem te przepisy, kiedyś rozważałem prowadzenie działalności w Czechach, co nie doszło do skutku, wybrałem miejsce w Polsce, więc obowiązki podatkowe mam w Polsce, ale zgodnie z prawem unijnym mogą z moich usług korzystać Czesi, a ja mogę się reklamować w Czechach! W sensie ekonomicznym jest to jak najbardziej działalność ekonomiczna, ale nie wyczerpuje znamion działalności gospodarczej. I tu nie chodzi o prestiż, wiarygodność, nazwę, markę. Spółka zoo jeszcze mniejszą ponosi odpowiedzialność, niż osoba związana np. umową o dzieło. Odpowiada do wysokości swojego kapitału. W tym wypadku pan Minister Łukasz Szumowski, mając spółkę z o.o. i tylko dopłaty z unii, bo te dopłaty po prostu dostał, bo się to należało mu akurat, jak psu buda, ale oprócz tego, że dostał te dopłaty, to faktycznie ani nie ma klientów, ani nic się nie dzieje – tylko te udziały i dopłaty i nic więcej i niech jakieś zlecenie się trafi, ale że na co dzień się tym nie zajmuje, więc od święta, to może coś spierdoli, nie wywiąże się, ktoś zapłacił, on się nie wywiąże. Czy jest bardziej wiarygodny ode mnie? Nie. Spółka z o.o. np. to mniej wiarygodna forma działalności, niż osoba, która zwiąże się, ale dobrą, skuteczną w swoich zapisach umową cywilną. I ta umowa po to jest! I umowę podpisuję i muszę to wykonać. A jakaś spółka biotech? Spółka tylko z nazwy, wpisana do ewidencji, siedziba może pod adresem, gdzie każdy kto nie ma adresu za pieniądze może zarejestrować sobie. Kiedyś mówiło się firma „Krzak tak!”. I w czasach początków AWS było hasło „Krzak, tak!”. Marian Krzaklewski niewidoczny w polityce. Jeszcze 10 lat temu, to pisano, że startował gdzieś na Pomorzu do lokalnych władz z list PiS. Co dziś wiemy o firmach typu „Krzak”? Charakterystyczne dla firm typu Krzak jest to, że to firmy Nie, a nie Tak. Nie znacie się na prowadzeniu działalności, bo nie rozumiecie, że cokolwiek robisz, choćbyś sprzedawał pomidory, musisz je sprzedawać. Każdego dnia. Wiem, to nudne. Ale na tym polega handel, działalność gospodarcza. Bez tego, to nic tylko na listy PiS i do Parlamentu. Najlepiej Europejskiego! Dlatego nie da się połączyć funkcji artysty z rolą ekspedienta w sklepie, albo roli ministra z funkcją prezesa spółki, albo polityka, który wygra, siedzi na dupie, dostaje co miesiąc kasę, z nudów szajba odbija i chcecie, żeby on teraz nagle wstawał o 6:00 i gdzieś gonił, żeby jakieś biuro otworzyć itd. Zapomnijcie o tym. Sami rozpaśliście ludzi, dając kredyt zaufania politykom, że to oni mają, że powinni mieć aż tak ogromny wpływ na nasze życie i jeszcze tak ogromne pieniądze dostawać. W praktyce co drugi dzień jest z tego powodu nowelizacja przepisów o PIT. Nic dobrego to nie wnosi do życia przedsiębiorcy, bo nie może w praktyce skupić się na działalności, tylko te zmiany musi śledzić. Politycy tylko głosują w kółko jak maszynki do głosowania i to tylko nabiera tempa. Nieroby, w polityce są większymi nierobami, zmian jest coraz więcej, więc ludziom nie chce się już nawet wstać, jeśli ich działalność to wiele działań, operacji, różne drobne rzeczy typu jakiś asortyment typu sklep albo produkcja i wiele produktów. I to wszystko podliczać, zmienią się zasady i uczyć się na nowo, programy komputerowe do tego. Najczęściej przestarzałe, gdzie nawet stawki jakiejś samemu nie można zmienić. A politykowi trzeba dupę wszędzie wozi za publiczne pieniądze, a taki człowiek kontaktu z rzeczywistością jak nie miał tak nie ma. Jaką firmę ostatnio prowadził Jarosław Kaczyński. On jak nawołuje, skanduje do ludzi, to te wątki nawet nie są choćby minutę głębiej przemyślane, to wszystko jest na powierzchni zdarzeń. Podobnie jak te filmy o pedofilii z udziałem celebrytów. Nie chcecie docierać do źródeł, istoty problemów, tylko jeden zrobić coś na złość drugiemu obozowi to tamten na złość pierwszemu, a wam wszystkim tej wygodny, do jakiejś się dopchaliście, w jaką się wżarliście nie chce się zmieniać. I jakiś leń potem wykorzystuje jeszcze dziecko. Potem jeszcze młodsze. Tak to się zaczyna. Dobre określenie w komentarza ktoś użył. Jakiś oblech, leni się, to tylko kombinuje jak w ten kierat, do którego nie chce mu się samemu podnieść, to wpierdolić jeszcze do tego jakieś dziecko!