UNO

Proponuję następujące rozwiązanie Twoich problemów. Napisz mi list, z czym masz problem i jakie wstępnie podjęłaś kroki, żeby rozwiązać ten problem. Jestem psychologiem, a nie terrorystą, więc postaram się Ci pomóc zrozumieć tą fiksację. Nie chcę tam nic osobistego. Po prostu od kiedy Cię to dręczy, na jakim tle, dlaczego i jakie próbowałaś podjąć kroki, by sobie z tym poradzić do tej pory. Na przykład – wizyta u psychologa, rozmowa z partnerem, wizyta w jakimś ośrodku leczenia uzależnień, sesje terapii grupowej. Cokolwiek, bo nie chcę wiedzieć, nie chcę nawet o tym słyszeć, że nie próbowałaś jakoś sobie z tym poradzić, by chyba nie zakładasz z góry, że ja jestem Tobą zainteresowany? List niech będzie w porządnej kopercie, żadnych walentynek, serduszek, niech będzie wyraźnie najlepiej drukowanymi literami zaadresowany do mnie, bo jeszcze jedna osoba korzysta z tej skrzynki od czasu do czasu, więc żeby zobaczyła od razu, że to do mnie. Dlaczego list? Bo uważam, że dręczy Cię też jednak coś w rodzaju poczucia winy. Ta obsesja stała się powodem problemów w Twoim związku, ale i Twoich problemów z samą sobą. Ponieważ wyraźnie nie radzisz sobie z tym i przy okazji być może z życiem, to ja nie chcę zapracować na miano psychologa-sadysty. Chcę Ci pomóc. Włóż jeszcze do tej samej koperty kartę bankomatową… To akurat mój odwet na innych kobietach. Mówię poważnie! Nie będę jej używał, ale zrób tak. I podejdź, albo poproś kogoś, jeśli się wstydzisz, niech podejdzie całkiem niedaleko od tego miejsca, gdzie zrobiłaś sobie zdjęcie. To jest max. 1,5 km na ulicę Narbutta 38. Używając kodu do domofonu 24 kluczyk 1530 i bezpośrednio wrzuć albo niech ktoś w Twoim imieniu wrzuci ten list do mojej skrzynki z numerem 24. Ja tak szybko tego nie odbiorę i nie przeczytam, ale to jedyny moim zdaniem poważny i na poły oficjalny sposób odniesienia się do mnie w sytuacji, w której się znajdujesz, czując to, co czujesz i mając odpowiedni już bagaż przeżyć, z którymi próbujesz sobie, ale na razie nieudanie poradzić, bo Ty w ten sam sposób do mnie ciągle uderzasz i widzę w tym jedyny sposób na odniesienie się nie w mediach, nie życiem, zachowaniem, Instagramem, ale bezpośrednio do mnie. I użyj tam argumentów, które pokażą, że masz jakieś głębsze życie psychiczne. Ale niech to nie będzie nic romantycznego ani perwersyjnego. Bo ja nie jestem taką relacją z Tobą zainteresowany. Nawiązując relację bardziej o charakterze terapeutycznym chcę poskromić tego drapieżnika seksualnego w Tobie, bo nie masz szansy mnie w coś wpędzić, zwieść, wywieść w pole dla samej erotycznej gry. Jeśli mam być szczery, jesteś na to za stara. Ale poznając mnie. Choćby od strony fachowej, jako psychologa, daję Ci szansę uwolnić się od samej obsesji. Obsesja to jakby drugie tło Twojego pierwotnego drapieżnictwa. Chciałaś mnie upolować, ale wpadłaś we własną pułapkę, bo się przywiązałaś. Nie dostaniesz kopniaka, ale musisz zrozumieć, gdzie są między nami granice, bo Twój sen w mediach społecznościowych to odlot, który naraża Ciebie na krzywdzące opinie. Jesteś nadal młodą osobą i jeszcze możesz mieć udane życie, ale musisz mi się najpierw wyspowiadać ze swoich grzechów. To mnie uczyniłaś kimś, kto zaważył nawet o życiu i śmierci jednej z bliskich Tobie osób, więc ZROZUM, że MASZ PROBLEM, a szansa na jego rozwiązanie, która Ci się nadarza, bo być może jako psycholog coś na tym zyskam. Dobrą opinię o tym, jak się zachowuję w takich sytuacjach. Jeśli dalej jednak będziesz szła tokiem swojej drapieżnej seksualnej gry, to może pogorszyć Ci się samopoczucie, a ja mogę dojść do wniosku, że mała jest szansa na to, że pojawi się w Tobie poczucie winy, które ja też chciałbym zobaczyć. Może nie utożsamiam się z Twoją ofiarą, bo nie mam bogatych rodziców, choć faktem jest że działają w tej samej branży, więc zbieżność dla mnie jest zupełnie nieuzasadniona, ale tak jest to postrzegane medialnie, i nie utożsamiam się z Twoją ofiarą, tak go nazwę, nawet w 10%, ale dla innych osób mogę sprawiać przynajmniej wrażenie kogoś podobnego. I z powodu Twojego zachowania takiej osobie stała się krzywda. Sądzę, że jestem odpowiednią osobą, której po prostu spróbujesz to wyjaśnić ok? I jedna ważna rzecz. Mogę Cię naprawdę opierdolić za to, co zrobiłaś. Bo nie czuję sympatii do takich osób.