Dominika

Dominika, to już będzie w tym roku trzecia jesień, jak wybieram się nad jezioro w okolicy Zielonej Góry, ale w sumie chodzi o kilka miejsc. Od 2018 r. mam lekarza nurkowego w Cieplicach, który jest sam nurkiem, co nie jest takie oczywiste. On akurat lubi też nurkowania głebokie poniżej 60 m i ma wiedzę w tym zakresie. Polecił mi już 2 lata temu Lubrzę, gdzie mają obozy letnie, klub Pinoter z Legnicy. Ja jednak nie byłem tam jeszcze. Zawsze czułem, żeby jeździć po świecie, bo zawsze może się wydarzyć coś, że stracę taką możliwość. Nie pomyliłem się. Możliwe, że właśnie w tym roku pojadę nad jezioro Głębokie. Koło Świebodzina. Jest też zalana kopalnia odkrywkowa koło Międzyzdrojów, dokąd od lat się wybieram. Wszędzie nad takimi urokliwymi jeziorkami w Polsce są niestety obskurne ośrodki wypoczynkowe. Nie będę udawał, że u mnie jest wielka rewelacja, ale to, co się dało, to wyremontowałem. W tamtej części moja siostra nawet pomagała mi malować, wiedziała nawet, że trzeba zagruntować przed malowaniem. Są zawsze osoby, które biorą do mnie namiary, bo „wrócą”. Ostatnio śmiałem się do takiej osoby i mówiłem, że zobaczy, że nie wróci już w to samo miejsce. Dla mnie to jest prosta sprawa akurat. Po co w to samo miejsce?

Wczoraj miałem sesję fotograficzną przez przypadek nad wodospadem, fotograf z Ostrowca Świętokrzyskiego mnie obfotografował. A ja z kolei przekonałem się, że mój naprawiany samodzielnie skafander znów przecieka. Więc na razie ani to będzie Zurich ani Morze Północne. Więc żeby nie było zaskoczenia. Będę w Waszych stronach, ale może jesienią.