Zrozumiałbym, gdyby zrobił to motyką

Nie rozumiem, dlaczego zabił siekierą. Baba wygląda, jakby już raz dostała w gębę motyką. Ah, haha, a może to już po tym ataku z siekierą, tak? Ja znam taką nawet w Szklarskiej Porębie? Zacięta, jak chłopka na polu kukurydzy. Przez przypadek odkryłem niestety, że może mieć więcej wspólnego ze śmiercią swojego męża, niż innym się wydaje. I człowiek, który ma coś takiego na sumieniu, a jeszcze inni nie są o tym przekonani, usiłuje uciszyć osobę, która już wie. Mnie jako osobę z takim darem do odczytywania emocji, ukrytych często, nienawidzili ludzie źli, nieuczciwi, którzy mieli coś na sumieniu. Najbardziej bałem się jako dziecko. Dziecko łatwo nastraszyć. Z drugiej strony mojego tatę może w Rykach wtedy szanowała policja. Dziś policja w Rykach do nikogo nie ma szacunku. Raz też jak byłem nastolatkiem, to choć sam zgłosiłem sprawę na obozie w Limanowej, to ostatecznie zgłoszenie obróciło się przeciwko mnie. Cała szkolna sitwa przekonała policję, żeby próbowali mnie wykończyć psychicznie przesłuchując mnie czasem bez przerwy przez dwa dni. Na moje oko ta baba w Szklarskiej musi mieć powody, że nie boi się tego, co zrobiła. Ktoś ją musi nieźle kryć. A odkąd ja czuję, że ma coś na sumieniu, to ona dostaje szału, próbuje mi coś wmówić, sprowokować, nawet uwieść, co jest już najbardziej obleśne w tym wszystkim. Ale właśnie mnie ten śmiech niepokoi od początku. I zacząłem jako psycholog analizować, czy jest to śmiech satysfakcji może? I gdy zrozumiałem głębszy schemat, którego nie powie, że wszyscy myślą, że ona jest ofiarą, bo kogoś bliskiego straciła. A ona wie, że nie jest bo się od kogoś właśnie uwolniła, w dodatku sama to zrobiła, skutecznie, to śmieje się ludziom w twarz, bo odnosi korzyści. Zrobiła coś za co się idzie normalnie do wiezienia. Nikt jej tego nie udowodni. Malo tego, nie uwierzy, gdy się dzisiaj sama przyzna! Powiedzą, biedna osoba, sama wychowuje dzieci, a jeszcze siebie obwinia. Ludzie idą za zbrodnie czasem po kilkunastu latach, ktoś skojarzy fakty, znajdą się jakieś poszlaki i sprawa jest badana na nowo. Tutaj sprawy już „nie ma”. Jej wyraz twarzy mówi dosłownie wszystko. Coś w stylu: „był frajerem, a teraz chuja mi zrobicie”. Dla mnie ten śmiech początkowo był źródłem zakłopotania. Myślałem, że to jakieś przejściowe załamanie nerwowe tej kobiety. Ale im dłużej on trwa, tym wyraźniej widzę ten rys psychopatyczny. Ona się śmieje, bo czuje się cały czas wygrana i bezkarna. Potrafi w małej miejscowości „zawalczyć” o to, że dużo osób wierzy tylko jej. Wszystkiemu. Sugestiom, słowom. Tak czasem jest wobec osób, które dumnie zachwoują twarz, nie odnoszą się, rzadko komentują. Tu Kaczyński, który podobnie gra, gra pustką w zasadzie. To jedyne co ma. U niego zaczęła szefować też jakaś Kaczmarską. A psychologia grup tłumaczy, dlaczego ludzie, których podobna przeszłość łączy, tak szybko i łatwo się ze sobą zgrywają, koordynują. Sytuacja, która nie mogłaby zaistnieć w dużym mieście. Paradoksalnie tam szybciej zdanoby sobie sprawę, że kobieta może być odpowiedzialna za jakieś przestępstwo. Tak się nikt normalny nie śmieje. Wbrew wszystkiemu, mimo że to nie stosowne, mimo że ktoś inny sobie nie życzy. Powiem to zupełnie szczerze. Nawet jako psycholog rzadko takie osoby spotykałem. To jest rzadki przypadek. Śmiech bywa chory, nawet taki między ludźmi bez kręgosłupa bywa zaraźliwy. Ale mnie zaczęło to zastanawiać, gdy zdałem sobie sprawę, że u tej osoby ten śmiech się nie kończy, dobry humor zawsze trwa. Naturalnie żadna osoba nie ma zawsze powodów do śmiechu. Czasem nawet mnie, psychologa takie rzeczy nie dziwią, bo ja dyplom mam pytanie od 7 lat. Nie analizuję dzisiaj wszystkiego. Choćby wokół mnie żyli przestępcy, zboczeńcy. Ale tutaj po prostu to było tak, jakby baba z kutasem zaczęła mieć orgazm w 2014 r. I on się nie kończy. Dla osoby bez uczuć, moralności, jeśli zrozumieć korzyści takiej sytuacji, rzeczywiście ten wjazd na wysoki poziom nastroju jest ostatecznie zrozumiały. Nawet jeśli trwa właśnie tak długo. Współpracowałem kiedyś z doktorem, który ma cechy psychopatyczne. On próbuje odkąd zdałem sobie z tego sprawę, odnieść się, wybielić, zwalić na rodzinę, z jakiej pochodzi, sytuację. Ale u niego widać, że ten high to uczieczka. Dla tej baby z kolei to może być jedyny stan jaki zna. Mówimy o takich ludziach, że to są psychopaci.