Alicja K..ś

Marysia nie była i nie jest moją dziewczyną. O co jej chodzi, to sama ją możesz zapytać. Pokazujesz, że czujesz się w jakiś sposób przegrana. Rozstraja mnie to psychicznie, bo choć sama jesteś niezdecydowana, to „winą” chciałabyś obarczyć w jakiś sposób mnie, choć to Ty jesteś tak naprawdę niedostępna. Natomiast uczciwie mi pokazałaś, w przeciwieństwie do innych osób, kim dla Ciebie jestem i na którym miejscu. Ja wiele razy czułem się tak, jak Ty. I naprawdę nie było moją intencją, świadomie, żebyś się tak czuła. No może troszkę… Żeby Ci nie odjebało, bo nie wiedziałem, czego się po Tobie spodziewać. Ale wiedząc, że Ci zależy, uspokoiłem się. Wykorzystują mnie najczęściej osoby, które mają mnie w dupie i nigdy im nie zależało, a mają ubaw, że dowiem się o tym na samym końcu. Jaką osobą jest Marysia? Nie znam jej. Parę razy ją widziałem. Jest towarzyska i spędza czas z chłopakami. Zrozumiałemjuz dawno, że choć jej bardzo zależy, to nie koniecznie na tak bliskiej relacji, jak Tobie. Choć nie wiadomo. W Leśnicy pod koniec sierpnia dziewczyny wymyśliły genialny sposób by mi pokazać, że bardzo są zainteresowane. Jedna pokazała mi, że utożsamia się z Marysią jej chodzi o uczucia do mnie, druga że z Tobą. Po jakimś czasie zdałem sobie sprawę, że ta pierwsza mogła naprawdę być zakochana. Po tym, co poczułem w niedzielę, cały czas czuję niepokój. Naprawdę nie wiem, co teraz wymyśli. Jeśli tak można czuć się zranionym, że wtedy jednak się zawstydziłem i odjechałem, to w niedzielę uświadomiłem sobie. Ale nie chce dokładnie opisywać, dlaczego i w związku z czym. Że mam prawo mieć pewne obawy. I czuć ogólnie niepokój, bo to, że jej zależało to jedno. Ale ona się zorientowała, że wtedy kilka sekund mogło podnieść mi ciśnienie do 200, ale ona miała szansę „wygrać mnie” na całe życie. Dla mnie dół może być jakiś tam, wracam myślami, nie wiem, gdzie jej szukać. Ale jej może być większy i w niedzielę zdałem sobie z tego sprawę. Jeśli miałabyś być o kogoś naprawdę zazdrosna, to proszę Cię, nie o Marysię. Może ona ładnie śpiewa i się wstydzi. Nie wiem. Ale nie sądzę, że o coś innego jej chodziło. Gdyby tak było, to nie próbowałaby rok temu mnie okpic, mając chłopaka. Ja o taką głupią osobę w sensie emocjonalnym nie potrafiłbym być nawet zazdrosny. Nigdy nie będę zazdrosny o kogoś, kto mi pokazuje, że jest z kimś innym, przytula kogoś innego, dla innych jest parą z kimś innym, ale z jakiegoś głupiego powodu cały czas to mi coś chce udowodnić itd. Nie wnikam w takie rzeczy, szanuję natomiast Cię za uczciwość. To Ty się czujesz wykluczona. Social media i rywalizacja z innymi odpowiadają za Twój stan psychiczny, a nie ja. Mnie już masz. Trzecią, czwartą, piątą, szóstą ważną osobę w życiu. Albo którąś tam.