Dziewczyny dosłownie wszędzie są gówno warte

Teraz na Węgrzech widzę. Odkrywają, że jest coś nie tak. Ktoś owszem wrobił mnie przebiegle w jakiś wizerunek. To w zasadzie różne sytuacje. Ale to było wbrew mojej woli. Zostałem upokorzony. Niestety spirala agresji rozkręciła się w moją stronę, a dziwczyny polubiły radośnie mylić się we wszystkim na moją niekorzyść. Czasu się nie cofnie. Mam 36 lat. Nauczyłem się żyć bez was. A właściwie odkryłem, ile się traci w relacjach. Ciężko to nawet oszacować. Ale w moim przypadku było to ogromnie dużo. Wczoraj jechały tramwajem bardzo młode dziewczynki. Machały do mnie bardzo intensywnie. W końcu zdecydowałem się odmachać. To jedna pokazała kciuk do góry. Problem w tym, że ja w Was naprawdę nic nie widzę ciekawego. Czasem podoba mi się dzi wczyna. Dziś sam jak chałem z jedną w metrze czerwonej linii od Bathany Ter do Astoria. Miałem więcej szczęścia. Tylko raz skasowałem bilet. I akurat wychodząc z Astoria mnie sprawdzili. Miałem ważny bilet. Śmiałem się z tego jak głupi. Takie sytuacje bardziej cieszą. Dziewczyny, które wiedzą, że mi się podobają, zachowują się, jakby miały tylko wakacje, jakby rzeczywistość ich nie dotyczyła, a one były królewnami. A sperdalajcie. Życzę Wam szczęścia.