Artykuł ma wiele zalet. Przede wszystkim autor posługuje się polskimi nazwami, dzięki czemu mogłem dowiedzieć się o tym, że w języku polskim używa się określeń typu falowód czy lampa jarzeniowa. Był czas, że elektroniki uczyłem się w języku polskim, ale z książek niemieckich autorów, tłumaczonych nie wiem, czy tak do końca przez fachowców. Np. oznaczenia dotyczące prądów w tranzystorach były żywcem zaczerpnięte z niemieckiego. Dopiero znajomość odpowiednich słów w języku niemieckim pozwala zrozumieć, dlaczego akurat był taki, a nie inny skrót. Polacy aż tak wielu osiągnięć nie mają. Choć te, które mają są spore, znaczne. Czasem to w przekroju historycznym osiągnięcia tylko jednego Polaka, ale tak duże, że przesadza się próbując pewnie porównywać do jemu współczesnych. Problem polega na tym, że wynalazców z wolną ręką, swobodą, dostępem do kapitału było całkiem sporo. Polaków było kilku. Ale byli w różnych miejscach na świecie. W różnych sposób możliwości i szanse wykorzystywali. Wydaje mi się, że charakter, natura Edisona jest dość złożona. Był on wielkim pasjonatem, ale jak na wielkich pasjonatów przystało, wpadał w ciągi uzależnieniowe, bywał uparty i nieustępliwy. Jednym razem tracił po całości, to potem na młodych, naiwnych wynalazcach się odgrywał. Skądś to znam… Z pewnej uczelni taką postać, ale to nie jest wielka postać, a jedynie swoją tyranią usiłuje się wzorować i zarazem pozować na wielkiego. Oniemiał, gdy zimą 2012 r. pokazałem mu, że mogę za pomocą technik web scraping wyciągnąć z forum internetowego dowolną liczbę wpisów, wątków dotyczącą komentarzy zmian kursów giełdowych amerykańskiej spółki CISCO. Miało to być częścią analizy sentymentu, żeby pokazać, że metody data mining mogą działać w odniesieniu do tła psychologicznego, odbioru i ocen danych giełdowych. Ja zrobiłem swoją część, ale się nią nie podzieliłem. Pokazałem, że to dość proste. Dzisiaj w dodatku metod na takie agregowanie, gromadzenie, wyciąganie danych jest więcej. W sensie lepiej są opisane. Choćby język Python dzisiaj jest o wiele bardziej upowszechniony. Ja wówczas posługiwałem się językiem R w dziedzinach pokrewnych ekonometrii. Ale to zadanie wykonałem innym narzędziem. Ale tak wydajnym, że czułem, że mam gotową część mojej pracy, a jednak poczucie, że zaczyna na mnie oddziaływać jakaś tyrania małego człowieka zniechęciła mnie. I zasługę ma w tym Magdalena Roszczyńska. Przyznała mi, że tak, jak ja studiowała jednocześnie w SGH i na Wydziale Psychologii UW, ale przez tego gnoja SGH nie skończyła. Tak ją wyeksploatował. Ja postanowiłem sobie, że jednak ja uczelnie obie skończę. Ale za to, co mi powiedziała, to ja gnojowi zadałem cios. Bardziej jego narcystycznej dumie. Takie osoby to zawsze boli. Ale wracając do elektroniki. To moja pierwsza dziedzina, pasja w moim życiu. Bez niej nie zbudowałbym studia nagrań od podstaw. Wydaje mi się, że autor jednak za słabo zna dokonania N. Tesli. Choćby kwestia silnika elektrycznego na prąd zmienny. Dokładne przejrzenie całej listy jego patentów – również w Kanadzie, Francji i innych krajach. Miał je w kilku krajach pozwoli dokładnie zrozumieć, czy doszedł do silnika 3 fazowego, czy tylko ulepszał ten dwufazowy. I parę innych szczegółów. Gdyby nie te dość jednoznaczne oceny różnych wynalazców, artykuł byłby naprawdę dobry. A tak jest owszem ciekawy, ale psychologicznie jednak czuje się zbyt silne nastawienia i sentymenty. A jednak i postać N. Tesli jest mocno mitologizowana. Choćby ta wieczna sugestia, że miał coś wspólnego z tzw. Katastrofą Tunguską. Owszem to bardzo rozpalające wyobraźnię zdarzenie. Proszę zobaczyć, w roku 2019 NASA kilka razy alarmowała o przelatującej bardzo blisko ziemi asteroidzie. To jednak przypadek. Ale w roku 2019 było tych zdarzeń wydaje mi się więcej niż w latach wcześniejszych. A może po prostu metody wykrywania są bardziej zautomatyzowane i też donoszenie do mediów o tym częstsze, a jednak cały czas musimy zachowywać zdolność dostrzegania tego, co naprawdę istotne. Bo gdy zbyt wiele uznajemy za istotne, tracimy na końcu wrażliwość na cokolwiek. Tak działa układ dopaminergiczny człowieka. To wyzwanie na miarę XXI wieku. Pogodzić technikę użytkową, komputery z możliwościami, atawizmami człowieka. To, o czym alarmowałem w przypadku Facebooka jest nadal aktualne. Przewidziałem wiele serii samobójstw, naśladownictwa, skandali i innych splotów wydarzeń i ich konsekwencji, które wiedziałem, że będą następstwem takiego a nie innego uczestnictwa w social media nas wszystkich i tego, w jaki sposób prezentowane są i sugerowane nam różne treści, jak sami je prezentujemy – często bezmyślnie, nieroztropnie lub kierując się narcystyczną motywacją tak kochaną przez twórców Facebooka. Dzięki temu pierwiastkowi samouwielbienia, skupienia w ogóle na sobie, dzięki temu, że nasze problemy, chęć skupienia uwagi innych na sobie okazuje się często ważniejsza, niż zwyczajna empatia, kilka dosłownie firm zarabia na tej koncentracji, na nieporozumieniach, na wywlekaniu wszystkiego na wierzch aż do stopnia wkręcenia, że normą jest, że za szaleństwo uważa się, że ktoś, kto choć raz za mocno się wkręcił, będzie nagle chciał to porzucić i się wykręcić. Zachowanie dzisiaj Macrona w Jerozolimie doskonale. Powatrzam doskonale pokazuje problem, które na co dzień ma każdy z nas z obcymi mackami, obcych ludzi. Ja nie twierdzę przykładowo, że żadna Żydówka nigdy nie będzie mi bliską osobą. Mówiąc tak tylko rozpalam ich miłość. Może przeciwnie, będzie. Ale gdy zaistnieją realne powody, przesłanki. Ktoś spontanicznie, znając mnie tylko z widzenia zrobi na mnie niecodzienne wrażenie. Obojętnie, jak subtelne. A nie na zasadzie, że wychodzi hetra i mówi “ja jestem tą kurwa wielką Żydówką, gwiazdą porno i zrobię teraz dla was wszystkich taki cyrk, że będziecie się masturbować przed super nowoczesnymi telewizorami 4K OLED” a posłuży się do zwrócenia na siebie uwagi moją osobą, bo mnie sobie już świetnie rozpracowała. W jaki sposób wywierać na mnie wpływ skutecznie. Nie. Kurwa nie. To nadal obca mi osoba i wpływu na mnie mieć kurwa nie będzie! Czy ja się z nią widziałem, byłem na randce, rozmawiałem kiedykolwiek? Kurwa nie! Więc nie, Madonno pierdolona. Tak to nie działa. A właśnie małpa z Aspergerem, zdrobniale Aspie zamieszał w globalnym kurniku i był czas, że traktowano go jako proroka, jak wielkiego innowatora. To, że mam swój udział w tym, że spojrzano na jego dzieło krytyczniej nie czyni mnie od razu wielkim. Ale dla mnie w tym wychodzi ważna właściwość mojej wiedzy. Sprawdzam, że faktycznie mam wiedzę z tylu dziedzin, ile widać, że zgłębiłem. Formalnie, w systemie uniwersyteckim i we własnym zakresie. I to przydatne. Ale nie z tego rodzą się jeszcze wynalazki. A ja w dodatku nie chciałbym, żeby takie zglobalizowane chmury gówna w stylu Facebooka uchodziły za wielkie wynalazki. Nadal nie wiemy, czym to dla ludzkości do końca jest. To wielki scam, atak hackerski na świat bez precedensu. A brak krytycyzmu, dystansu niemal ze wszystkich stron daje do myślenia, nie tyle jak wielki to jest wynalazek, co jak wielki to był atak. Ja wiele może jeden dupek. O tym warto pamiętać.

